Szeptem do mnie mów… o pożądaniu.

Szeptem do mnie mów… o pożądaniu.

Pożądanie. To słowo, które wypowiadamy szeptem albo wcale. Które kryje się za eufemizmami – chemia, przyciąganie, iskra. Jakby było czymś wstydliwym, czymś, o czym się nie mówi przy niedzielnym obiedzie.

A jednak – ile w nim niepokoju. Ile pytań, na które nie chcemy znać odpowiedzi.

Rozmowa między kobietami, związki trwające ponad dekadę. Wspólny wypad bez partnerów – Wiesz – powiedziała nagle – czasami patrzę na niego i myślę: gdzie to się podziało? To spojrzenie, które sprawiało, że miękły mi kolana. Ten dreszcz, kiedy przypadkiem dotknął mojej ręki.

Co tu powiedzieć? Że u mnie też? Że to normalne? Że tak wiele i wielu z nas to przeżywa?

Esther Perel w “Inteligencji erotycznej” pisze o paradoksie – potrzebujemy bliskości, bezpieczeństwa, przewidywalności. Ale pożądanie karmi się dystansem, tajemnicą, niepewnością. Jak pogodzić te dwa światy? Jak zachować głód w sytości? Jak tęsknić za kimś, kto chrapie obok?

Pierwsze miesiące, pierwsze lata. Wszystko jest odkrywaniem – każdy centymetr skóry to nowy kontynent. Każdy gest, każde westchnienie to zagadka do rozwiązania. Ciała są głodne siebie, nienasycone. Wystarczy spojrzenie przez pokój i już wiadomo – zaraz, niedługo, jak tylko będziemy sami.

Potem przychodzi codzienność. Nie ta zła, przygnębiająca. Ta zwyczajna, ludzka. Rano krzątanina w łazience – ty myjesz zęby, on się goli. Wieczorem zmęczenie – ty z laptopem w łóżku, on już śpi. Sobota – zakupy, pranie, może kino. Niedziela – wypad za miasto lub obiadek z rodziną/teściami.

I nagle – pięć lat, dziesięć, piętnaście. Kiedy ostatni raz patrzyłaś na niego i czułaś to rwanie w podbrzuszu? Kiedy ostatni raz on patrzył na ciebie jak na kobietę, a nie matkę swoich dzieci, partnerkę do podziału obowiązków, współlokatorkę?

Helen Fisher, antropolożka z Rutgers University, tłumaczy – to chemia. Dosłownie. Na początku związku mózg produkuje dopaminę i norepinefrynę jak fabryka na trzy zmiany. Serce wali, ręce się pocą, myśli krążą obsesyjnie wokół jednej osoby. Ale po dwóch, trzech latach produkcja spada. Wchodzą inne hormony – oksytocyna, wazopresyna. Hormony przywiązania, nie namiętności. Hormony przytulania, nie rozrywania ubrań.

– To koniec? – pytają pacjentki Perel. – To początek – odpowiada. – Początek prawdziwej pracy.

Bo pożądanie w długoletnim związku to nie dar losu. To wybór. Codziennie podejmowany na nowo.

Pamiętam pacjentkę Rosemary Basson, kanadyjskiej seksuolog – czterdzieści lat małżeństwa, dwójka dorosłych dzieci. – Myślałam, że coś ze mną nie tak – mówiła. – Że jestem zimna, że się zestarzałam. A potem zrozumiałam – pożądanie nie czeka na mnie gotowe. Ja muszę po nie pójść. Muszę je w sobie obudzić.

Jak się budzi pożądanie?

Barry McCarthy z American University przeprowadził badania – pary, które zachowały satysfakcjonujące życie seksualne po dwudziestu latach związku, miały kilka wspólnych cech.

  • Pierwsza – rytuały. Nie spontaniczność (ta rzadko przetrwa zmęczenie i rutynę), ale świadome tworzenie przestrzeni dla intymności. Sobotni poranek, kiedy dzieci już wyszły. Środowa kolacja we dwoje.
  • Druga – dotyk bez zobowiązania. Głaskanie bez celu, przytulanie bez oczekiwań. Dotyk dla dotyku, nie jako preludium.
  • Trzecia – patrzenie. Prawdziwe patrzenie, nie zerkanie znad telefonu. Dostrzeganie – nowej sukienki, zmęczenia w oczach, sposobu, w jaki przekręca głowę, gdy się śmieje.

Emily Nagoski w “Come As You Are” pisze o pożądaniu – responsywnym i spontanicznym. To pierwsze – pożądanie responsywne – pojawia się w odpowiedzi na bodźce. Nie czekasz na nie, ale je tworzysz. Zaczynasz od bliskości, od dotyku, od rozmowy, a pożądanie przychodzi później. Jak apetyt podczas jedzenia.

Większość kobiet w długotrwałych związkach doświadcza właśnie tego rodzaju pożądania. I nie ma w tym nic złego, nic patologicznego. To po prostu inna ścieżka do tego samego celu. Spontaniczne pożądanie charakteryzuje młodość, kiedy hormony w nas buzują oraz (znacznie częściej) mężczyzn. Seksualność kobieca, co wiemy dzięki badaniom wygląda inaczej.

– Ale to takie… wymuszone – niektórzy mówą. – Nieszczere.

Nieszczere? A czy szczera jest tylko złość, która wybucha spontanicznie? Czy szczery jest tylko płacz, który przychodzi nagle? Może szczera jest też czułość świadomie pielęgnowana, bliskość świadomie budowana?

“To znaczy, że ja mam coś robić, żeby się jej chciało?”. Tak. Jeśli chcecie pragnienia, trzeba je wywoływać. Chuchać, dmuchać, czule je pielęgnować.

John Gottman ze swojego laboratorium w Seattle (gdzie przez dekady obserwował pary) wyciąga wniosek – mistrzowie związków to ci, którzy “turn towards” – zwracają się ku sobie, nie od siebie. Kiedy ona mówi “zobacz, jaki piękny zachód słońca”, on podnosi głowę i patrzy. Nie mruczy “mhm” znad gazety. Te mikromoment budują połączenie. A z połączenia może (choć nie musi) narodzić się pożądanie.

Jesteśmy z ludźmi nie tylko dla pożądania. Jesteśmy z nimi dla rozmów przy śniadaniu, dla trzymania się za ręce podczas strasznych filmów, dla kogoś, do kogo możemy zadzwonić, gdy samochód się zepsuje.

I może w tym tkwi sekret – przestać traktować pożądanie jako jedyną miarę związku. Jako test, który zdajemy lub obliczamy. Może traktować je jak pogodę – czasem słońce, czasem deszcz, czasem długie tygodnie szarości. Nie możemy kontrolować pogody, ale możemy nauczyć się w niej żyć. Możemy kupić parasol. Możemy nauczyć się dostrzegać piękno w deszczu.

Sue Johnson, twórczyni terapii EFT, mówi – bezpieczna więź to fundament. Kiedy czujesz się bezpiecznie kochana, możesz zaryzykować. Możesz być krucha. Możesz powiedzieć – tęsknię za tym, jak było. Możesz powiedzieć – spróbujmy czegoś nowego.

Bo pożądanie w długoletnim związku to nie próba odtworzenia tego, co było. To tworzenie czegoś nowego. Raz po raz. Dzień po dniu.

Czasem się uda. Czasem nie. Czasem będzie fajerwerków. Czasem będzie tylko ciepło wspólnej kołdry.

I może to wystarczy. Może to więcej niż wystarczy. Może to wszystko, czego czasem naprawdę potrzebujemy.


Esther Perel “Inteligencja erotyczna”
Helen Fisher “Dlaczego kochamy.”
Emily Nagoski “Ona ma siłę”
John Gottman – “Siedem zasad udanego małżeństwa”
Sue Johnson – “Przytul mnie mocno. Siedem rozmów dla par na całe życie”
McCarthy, B., & Wald, L. M. (2015). Sexual Desire and Satisfaction: The Balance Between Individual and Couple Factors. Sexual and Relationship Therapy.
Johnson, S. (2008). Hold Me Tight: Seven Conversations for a Lifetime of Love. Little, Brown.