Różnice w libido i kryzysy w związku

Różnice w libido i kryzysy w związku

W wielu związkach różnice w libido zaczyna się jak drobna nierówność terenu.

Jedno z was ma częściej ochotę. Drugie rzadziej. Na początku da się to opisać jednym zdaniem, takim, które ma uspokajać: „każdy ma inaczej”. Potem jednak wchodzi życie, zmęczenie, obowiązki, poczucie bycia widzianą albo niewidzianym, a ta nierówność terenu potrafi zamienić się w przepaść. Nie dlatego, że sam seks ma w sobie jakąś czarną magię, ale dlatego, że wokół seksu gromadzą się znaczenia, które karmimy codziennie. Znaczenia o miłości, atrakcyjności, bezpieczeństwie, odrzuceniu, lojalności, władzy, długu i prawie do własnego ciała.

Różnice w libido nie muszą oznaczać katastrofy. Często jednak uruchamiają kryzys, bo dotykają miejsca, w którym zwykle najbardziej pragniemy prostoty: pragnienia i bycia pragnioną. Sfery, w której łatwo o pomyłkę, bo odmowa może zabrzmieć jak „nie chcę ciebie”, choć w rzeczywistości znaczy „nie mam zasobów”, „boli”, „boję się”, „jestem przebodźcowana”, „jestem w żalu”, „jestem w stresie”, „nie czuję się bezpiecznie”, „nie umiem już wrócić do siebie”.

Zjawisko powszechne, a jednak wstydliwe

Rozbieżność pożądania bywa codziennością w długich relacjach, nie wyjątkiem. W literaturze i w pracy klinicznej opisuje się ją jako „sexual desire discrepancy”, czyli różnicę w pożądaniu w parze, i podkreśla się, że wariacje libido są naturalne, zmienne w czasie, zależne od kontekstu i relacji.

Popularne ujęcie, że „problemem jest niski popęd”, często nie trafia w sedno, bo trudność wynika z tego, że dwie osoby mają dwa rytmy. Wtedy nie ma samotnego „niskiego libido”, jest napięcie między potrzebami i interpretacjami. W psychologii relacji podkreśla się też rzecz bardzo praktyczną: w parze to zwykle osoba, która mniej chce, ma większą kontrolę nad tym, czy seks w ogóle się wydarzy, a druga strona zaczyna negocjować na terenie, który nie jest neutralny, bo stawką wydaje się bycie kochaną lub kochanym.

Dlaczego ta różnica tak boli

Seks w udanych związkach stanowi jedną z części dobrostanu, nie jego całość. Kiedy jednak satysfakcja seksualna spada i pojawia się cierpienie, sfera seksualna potrafi stać się głównym nośnikiem niezadowolenia z relacji. W klasycznie cytowanych danych (Metz i McCarthy, przywoływanych w publikacji Girard i Wooley) wysoka satysfakcja seksualna „dokłada” około 15–20% do ogólnej satysfakcji z relacji, a niska wiąże się z 50–70% ogólnego niezadowolenia.

Z tego wynika prosta rzecz. Seks nie musi być całym związkiem. Wystarczy jednak, że stanie się miejscem stałego napięcia, a zacznie promieniować na wszystko inne, na rozmowy, na czułość, na poczucie bycia wybieraną, na prawo do odmowy, na prawo do potrzeb, na to, czy w domu da się oddychać.

Różnica w libido bywa symptomem, nie przyczyną

Czasem para mówi: „mamy problem z seksem”, a terapeutyczne pytanie brzmi: „czy seks jest problemem, czy jest językiem, którym mówi problem?”. To rozróżnienie bywa kluczowe, bo można próbować zwiększać częstotliwość, nie dotykając przyczyny, i wtedy seks staje się kolejnym obowiązkiem, a nie powrotem do bliskości.

W stanowiskach eksperckich dotyczących różnic w pożądaniu rekomenduje się normalizowanie zmienności libido, edukację o przebiegu pożądania w czasie oraz równoległą pracę nad relacją i komunikacją, zamiast szukania winnego.

Skąd się bierze rozbieżność libido

1) Biologia, hormony i ciało, które ma swoją mądrość

Libido nie jest stałe. Zmienia się wraz z wiekiem, cyklem, stanem zdrowia, snem, obciążeniem, a także z lekami. Zdarza się, że spadek ochoty ma przyczynę medyczną, niedoczynność tarczycy, anemia, ból, dysfunkcje seksualne, skutki uboczne farmakoterapii. W takich przypadkach problem nie jest „w związku” ani „w charakterze”, tylko w ciele, które próbuje przetrwać.

Po porodzie to widać szczególnie wyraźnie. Dane z przeglądów i artykułów popularnonaukowych opartych na badaniach pokazują, że w okresie 2–3 miesięcy po porodzie odsetek kobiet, które nie chcą lub nie czerpią przyjemności z seksu, bywa bardzo wysoki, w przywoływanych analizach pojawia się liczba 83%, a po 6 miesiącach 38%. Jednocześnie w literaturze medycznej opisuje się szeroki zakres częstości dysfunkcji seksualnych po porodzie i fakt, że powrót do „stanu sprzed” nie musi następować szybko.

W praktyce oznacza to, że w pewnych etapach życia różnica libido nie jest zagadką psychologiczną, tylko fizjologią, bólem, przebodźcowaniem, niedoborem snu i dotyku, który przestaje być przyjemnością, bo jest całodobową pracą.

2) Stres, zmęczenie i system nerwowy, który nie wchodzi w erotykę z rozbiegu

Pożądanie potrzebuje przestrzeni. Część osób reaguje na stres wzrostem libido, część spadkiem, a wiele osób doświadcza czegoś, co wygląda jak „brak ochoty”, a jest brakiem zasobów. Zmęczenie bywa mylone z „oziębłością”. Zbyt długi dzień potrafi zakończyć się w łóżku bez pragnienia, nie dlatego, że miłość się skończyła, tylko dlatego, że ciało jest w trybie przetrwania.

3) Emocje, które nie mieszczą się w sypialni, więc wchodzą do niej bocznym wejściem

Libido nie działa w próżni. Żal, rozczarowanie, poczucie bycia niewidzianą, nierówny podział pracy domowej, konflikt o pieniądze, lęk, depresja, wstyd, trauma, poczucie braku bezpieczeństwa, to wszystko może „wyłączać” erotykę. Czasem osoba, która rzadziej chce, wcale nie ma „mniejszego popędu”, tylko ma w sobie napięcie, które nie pozwala się odprężyć. Seks wymaga pewnej zgody na bycie odsłoniętą. Kiedy w relacji jest rana, odsłonięcie zaczyna przypominać ryzyko.

4) Jakość seksu i rozbieżne scenariusze

Częstotliwość sama w sobie nie rozwiązuje napięcia, jeśli seks nie jest satysfakcjonujący. Zdarza się, że „niskie libido” jest w rzeczywistości niechęcią do konkretnego rodzaju seksu, w którym jedna strona czuje się pomijana, pospieszana, zawstydzana albo nie ma przyjemności. Wtedy ciało uczy się unikania.

Dochodzi też temat fantazji i preferencji. Jeżeli jedna osoba pragnie nowości, eksperymentu, określonego rodzaju gry, a druga ma na to zamknięcie, w relacji może powstać struktura siły, niekoniecznie intencjonalna, ale realna: „będzie tak, jak chce ta osoba, która mniej chce”. Stanowisko eksperckie dotyczące różnic w pożądaniu podkreśla znaczenie wspólnego wypracowywania scenariuszy seksualnych, które są wzajemnie satysfakcjonujące, zamiast utwardzania pozycji „ja chcę, ty musisz” albo „ty chcesz, ja mam prawo nie”.

5) Atrakcyjność, autoobraz i relacyjna „chemia”, która nie bierze się z moralności

Z czasem zmieniają się ciała. Zmienia się też sposób bycia. Czasem spada pociąg, bo zanika świeżość, bo życie jest jednym wielkim „ogarnianiem”, bo partner staje się przede wszystkim współpracownikiem od logistyki. Wtedy libido gaśnie nie dlatego, że ktoś jest „zły”, tylko dlatego, że relacja przestaje mieć przestrzeń na erotyczną tożsamość. Erotyka potrzebuje choćby odrobiny oddzielności, choćby odrobiny gry, choćby odrobiny „ja”, które nie jest wyłącznie funkcją.

Mechanizm kryzysu: błędne koło pożądania i presji

W parze o rozbieżnym libido często pojawia się powtarzalny scenariusz.

Osoba o wyższym libido zaczyna doświadczać odmów jako odrzucenia, wstydu, utraty znaczenia. Może inicjować częściej, testować, sprawdzać, próbować, a im częściej próbuje, tym bardziej druga strona czuje presję. Osoba o niższym libido zaczyna unikać dotyku, bo dotyk przestaje być neutralny, staje się wstępem do negocjacji, a negocjacja staje się kolejnym obowiązkiem. Wtedy pierwsza strona traci nie tylko seks, ale też czułość, a druga traci nie tylko spokój, ale też swobodę bycia blisko bez lęku, że „zaraz będzie trzeba”.

W tym miejscu kryzys rzadko dotyczy wyłącznie seksu. Dotyczy bezpieczeństwa, prawa do odmowy, prawa do potrzeb, języka rozmowy i tego, czy partner jest sojusznikiem, czy przeciwnikiem.

Pożądanie responsywne i mit spontaniczności

Wiele par cierpi, bo trzyma w głowie obraz pożądania jako czegoś, co ma się pojawiać samo, jak iskra. Tymczasem część osób, szczególnie w długich relacjach i w okresach obciążenia, doświadcza pożądania responsywnego, które pojawia się w odpowiedzi na czułość, bodźce, atmosferę, poczucie bezpieczeństwa, a nie „znikąd”. W stanowisku eksperckim dotyczącym różnic w pożądaniu wprost rekomenduje się podważanie mitu spontanicznego libido i edukację na temat naturalnego przebiegu pożądania.

To rozróżnienie nie służy do namawiania kogokolwiek do seksu. Służy do zdjęcia z pary fałszywego przekonania, że „jeśli nie mam ochoty od razu, to znaczy, że już nie pragnę”. Czasem to znaczy tylko tyle, że system nerwowy potrzebuje wejścia w kontakt inaczej, wolniej, z większą troską o kontekst.

Co pomaga, kiedy różnica zaczyna ranić

Nie ma jednego rozwiązania, bo przyczyny są różne. Są jednak kierunki pracy, które w badaniach i rekomendacjach wracają jak refren.

1) Depatologizowanie i zmiana narracji: z „kto jest wadliwy” na „co się dzieje między nami”

W podejściu eksperckim podkreśla się normalizowanie zmienności libido i rezygnację z diagnozowania jednej osoby jako problemu.
To przesunięcie jest subtelne, ale fundamentalne, bo dopiero ono otwiera rozmowę.

2) Rozmowa, która nie jest przesłuchaniem

Rozmowa o seksie bywa rozmową o wstydzie, więc łatwo w nią wejść z ostrzem. W praktyce pomaga język doświadczenia, nie oskarżeń. Zamiast „ty nigdy”, pojawia się „ja czuję”, „ja tęsknię”, „ja się boję”, „ja się spinam”, „ja mam w sobie opór”, „ja nie wiem, jak do tego podejść”. W tym miejscu ważniejsza od elokwencji bywa zgoda na nieporadność.

3) Sprawdzenie ciała i zdrowia, szczególnie przy nagłej zmianie

Gwałtowny spadek libido, ból, dysfunkcje, wyraźne zmiany nastroju, skutki uboczne leków, to sygnały, które warto potraktować serio. Czasem para prowadzi wielkie rozmowy o miłości, a problemem jest niedoleczona tarczyca, przewlekły ból, depresja, poporodowe zmiany hormonalne, albo konsekwencje braku snu.

4) Praca nad jakością, nie wyłącznie nad częstotliwością

Jeżeli seks jest przewidywalny, jednostronny, pospieszny, zawstydzający, albo ktoś w nim „znika”, libido często spada. Wtedy kwestia nie brzmi „jak częściej”, tylko „jak lepiej dla obojga”.

5) Bliskość nieseksualna, która przestaje być kartą przetargową

W wielu parach dotyk znika, bo stał się zaproszeniem, a zaproszenie stało się naciskiem. Odbudowa czułości, która nie jest automatycznie wstępem do seksu, bywa jednym z najważniejszych kroków do odbudowy bezpieczeństwa.

6) Wsparcie profesjonalne, kiedy para utknęła w pętli

Różnica w libido może zostać w relacji jako stały konflikt, a może stać się tematem do przepracowania z osobą, która potrafi trzymać ramę rozmowy i pomóc odkryć, co naprawdę napędza pętlę. W literaturze klinicznej podkreśla się, że rozbieżność pożądania należy do trudniejszych obszarów pracy z parami, szczególnie gdy obie strony są już w przewlekłym napięciu.

Kilka pytań, które odsłaniają sedno

Jeśli różnica w libido jest u was źródłem cierpienia, warto zapytać nie tylko „ile razy”, ale też:

  • Co dokładnie znaczy dla mnie odmowa, jakie zdanie dopowiadam sobie w głowie?
  • Co dokładnie znaczy dla mnie inicjowanie, jakie uczucie pojawia się we mnie, zanim powiem „nie”?
  • Czy w naszej relacji jest przestrzeń na „nie” bez kary i na „tak” bez długu?
  • Czy seks jest miejscem, w którym oboje dostajemy przyjemność, czy miejscem, w którym ktoś płaci kosztem siebie?
  • Czy mamy w sobie niewypowiedziane urazy, które wkładamy do łóżka po cichu?
  • Czy moje libido jest moje, czy jest odpowiedzią na przemęczenie, presję, samotność, brak sprawiedliwości w codzienności?

Czasem odpowiedź na te pytania nie jest wygodna. Nie musi też prowadzić do jednego wniosku. Może jednak przestawia rozmowę z poziomu „czemu nie chcesz” na poziom „co się z nami dzieje”.

Ankieta: co naprawdę dzieje się między nami w sferze libido

Przeczytaj każde pytanie i zaznacz odpowiedź, która w Twoim odczuciu jest najbliższa prawdy, nawet jeśli żadna nie pasuje idealnie. Chodzi o kierunek, nie o perfekcyjne dopasowanie.

Pytanie 1 z 6 Kliknij odpowiedź, aby przejść dalej.

1) Gdy partner lub partnerka odmawia seksu, najczęściej myślę:

2) Kiedy myślę o inicjowaniu seksu, zanim powiem „nie”, pojawia się we mnie:

3) W naszej relacji:

4) Seks w naszym związku najczęściej jest:

5) Jeśli chodzi o niewypowiedziane emocje:

6) Moje libido w ostatnim czasie jest:

Ankieta autorstwa @Seksdobrywszystkim. Wszelkie prawa zastrzeżone.
“`